Wakacje wydają się czymś oczywistym, naturalnym elementem dorosłego życia, związku czy rodziny. Wspólny wyjazd ma być nagrodą po ciężkiej pracy, czasem odpoczynku, bliskości i „bycia razem”. Co się jednak dzieje, jeśli ktoś nie chce albo nie może podróżować?
Zainteresowało nas to, jak (nie)podróżowanie jest oceniane i negocjowane w relacjach intymnych – partnerskich i rodzinnych. Z naszych badań wynika, że brak wspólnych wyjazdów rzadko jest neutralny. Na ogół budzi on zdziwienie, niepokój, a czasem wręcz wątpliwości co do samej relacji.
Wakacje jako rytuał bliskości
Socjolożki i socjologowie od dawna zwracają uwagę, że rodzina czy związek nie jest czymś, co po prostu jest, ale czymś, co się robi1 – poprzez codzienne praktyki, rytuały i wspólne działania. Jedną z kluczowych praktyk podtrzymujących rodzinność są wakacyjne wyjazdy. Wspólny wyjazd to kulturowo rozpoznawalny rytuał: planujemy go z wyprzedzeniem, inwestujemy w niego czas, pieniądze i emocje, dokumentujemy zdjęciami, opowiadamy o nim innym. W przeprowadzonych przez nas rozmowach często pojawiało się przekonanie, że wakacje są dowodem na to, że związek dobrze funkcjonuje – że potrafimy być razem, dogadać się, w stu procentach cieszyć swoją obecnością. W przypadku rodzin istotny był też wątek bycia dobrymi rodzicami: pokazywania dzieciom świata i przekazywania im, za pośrednictwem podróży, ważnych kompetencji (np. znajomości języka obcego) i postaw (takich jak życiowa zaradność czy otwartość na innych ludzi).
Utopia idealnej rodziny
Zarówno literatura, jak i nasze badania pokazują, że urlop często wiąże się z nadzieją na realizację wyobrażonego ideału rodziny lub związku.2 To próba stworzenia lepszej wersji codzienności, w której mniej jest pracy i pośpiechu, a więcej uważności i bycia razem. Problem polega jednak na tym, że te nadzieje i wyobrażenia rodzą presję i napięcie.
Mogliśmy wspólnie spędzić czas. Wiadomo, na wyjazdach było troszeczkę i nerwów, bo nie każdy akurat tak samo myślał, nieraz pewnie ten…, ale to był ten czas faktycznie wspólnie spędzony z dziećmi. Bo tam byliśmy tylko ze sobą. W domu każdy ma jakieś zajęcie, ten tu, ten tu, a tam jesteśmy tylko razem. Razem żartujemy, nawet jak się pokłócimy, to jesteśmy ze sobą razem. To na pewno buduje więzi. Zawsze.
Co więcej, w praktyce urlop rzadko okazuje się wyłącznie odpoczynkiem. To także intensywna praca organizacyjna i emocjonalna, obejmująca planowanie, pakowanie, dbanie o dobry nastrój, rozwiązywanie konfliktów, radzenie sobie ze zmęczeniem i nadmiarem bliskości, który może się pojawić, gdy cała rodzina przez kilka dni dzieli jedną przestrzeń.
Warto też zauważyć, że odpowiedzialność za sukces wspólnych wakacji nie rozkłada się równo. To najczęściej kobiety biorą na siebie ciężar dbania o dobrą atmosferę.
Podróż jako moment prawdy o nas
Podróż potrafi wystawić związek na próbę. Wspólny wyjazd ujawnia różnice, które w codziennym życiu łatwiej ukryć: nierówności finansowe, różnice w planowaniu dnia czy w oczekiwaniach wobec czasu wolnego. W naszych badaniach podróżowanie często było interpretowane jako test kompatybilności: czy osoba partnerska jest wystarczająco otwarta, spontaniczna, ciekawa świata? Czy ma zasoby – pieniądze, czas, kompetencje, żeby podróżować?
— Twój partner nie był typem towarzysza podróży, którego można zabrać do samolotu?
— Nie miał pieniędzy. W każdym razie, kiedy lecieliśmy, zapłaciłam za niego. I nadal nie zwrócił mi tych pieniędzy. A potem bardzo szybko się rozstaliśmy, więc…
— Ważna podróż.
— Tak, podróż, która dała mi wiele do myślenia.
Gdy ktoś nie chce podróżować
We współczesnym świecie, w którym podróżowanie coraz częściej postrzegane jest jako norma i symbol dobrego życia, brak chęci do wyjazdów rzadko jest neutralny. Osoby niepodróżujące często spotykają się z takimi reakcjami, jak zdziwienie (jak to, nie chcesz jechać?), współczucie (szkoda mi ludzi, którzy nie chcą nic zobaczyć), czy nakłanianie do zmiany decyzji (musisz odpocząć na wakacjach, to zdrowe).
Bo teraz to jest jakoś bardzo naturalne, że gdzieś wyjeżdżam. A naprawdę bardzo szkoda mi osób, które nie czują w tym potrzeby. Myślę, że to są osoby, które nie mają żadnych zainteresowań, bo zawsze można w podróżach coś znaleźć dla siebie.
W życiu par i rodzin brak gotowości do wyjazdów jest zazwyczaj interpretowana jako oznaka głębszego niedopasowania. Dla niektórych osób było to wręcz powodem do zakończenia relacji romantycznej.
Presja podróżowania i wstyd
![]()
„ja nie mam potrzeby wyjeżdżać, lubię czytać książki”
Dlaczego to wszystko tak bardzo nas dotyka? Jednym z kluczowych mechanizmów jest wstyd. Wstyd pojawia się tam, gdzie zagrożona jest więź, gdy czujemy, że nie spełniamy oczekiwań ważnych dla nas osób.
Gdy podróżowanie uchodzi za coś oczywistego i pożądanego, niepodróżowanie staje się odstępstwem, a wstyd działa jak emocjonalna sankcja, nierzadko skłaniając do tłumaczenia się, dopasowania i „naprawy” sytuacji.
— Czy spotkałeś się kiedyś z takim zjawiskiem wstydu z powodu niebycia za granicą?
— Może kiedyś u siebie tak miałem.
— Jak myślisz skąd się to bierze? Bo to jest rzeczywiście zjawisko.
— Myślę, że z takiej presji otoczenia, że tak wszyscy wyjeżdżają gdzieś na wakacje za granicę. No, ja, powiedzmy, siedzę i nigdzie nie wyjeżdżam.
Inne definicje spełnienia
Jednocześnie słychać głosy, które ten porządek kwestionują. Osoby, które mówią: „nie czuję potrzeby podróżowania”, „mam teraz inne rzeczy do zrobienia”, „lubię być u siebie”.
— A ma Pani takie poczucie, że właśnie coś Pani traci nie wyjeżdżając?
— Nie, ja nie mam potrzeby wyjeżdżać, lubię czytać książki.
Te narracje pokazują, że dobre życie nie musi oznaczać bycia w ciągłym ruchu, a spełnienie można budować również wokół stabilności, opieki, zakorzenienia i codziennych relacji.
W czasach kryzysu klimatycznego te alternatywne sposoby myślenia o bliskości i wspólnym życiu wydają się szczególnie ważne. ■
Co z tego wynika?
- Wakacje pełnią dziś znacznie więcej funkcji niż tylko wypoczynek – są narzędziem budowania, testowania i oceniania relacji.
- Brak podróży bywa społecznie i emocjonalnie sankcjonowany, zwłaszcza w związkach romantycznych.
- W czasach kryzysu klimatycznego potrzebujemy dostrzec i uprawomocnić inne definicje dobrego życia i bliskości – takie, które nie opierają się na ciągłym przemieszczaniu się.
- Morgan, D. H. L. (1996). Family connections. Polity Press; Morgan, D. H. G. (2011). Locating ‘Family Practices’. Sociological Research Online, 16(4), 174-182.; Finch, J. (2007). Displaying Families. Sociology, 41(1), 65-81. ↩︎
- Hall, S. M., & Holdsworth, C. (2016). Family Practices, Holiday and the Everyday. Mobilities, 11(2), 284–302. ↩︎