W wielu rodzinach samochód traktuje się jak coś naturalnego. Osiąganie dorosłości wiązane jest ze zdobyciem prawa jazdy, a rodzinne wyjazdy kojarzą się z logistyką pakowania i „ogarniania” wszystkiego, w czym auto wydaje się najbardziej pomocne. Kiedy na horyzoncie pojawia się dziecko, auto narzuca się jako najbezpieczniejsze i najbardziej praktyczne rozwiązanie, zwłaszcza gdy trzeba przewieźć wózek, zakupy i cały dziecięcy ekwipunek.
W naszym badaniu postanowiliśmy przyjrzeć się sytuacjom, w których ktoś nie chce albo nie może mieć samochodu. Co wtedy dzieje się w związku, w rodzinie, w kontaktach z otoczeniem? Jeśli rodzicielstwo bez auta jest rzadkie, tym bardziej odsłania to działanie społecznych norm i presji związanych z mobilnością.
Jak rzadkie jest rodzicielstwo bez auta?
Wyniki badań ilościowych wskazują na to, że w gospodarstwach domowych z co najmniej jednym dzieckiem w wieku 0–6 lat tylko ok. 6% osób deklaruje brak samochodu. Dla porównania, w całej próbie bez auta jest ok. 28% gospodarstw, a wśród osób w wieku 25–44 lata – ok. 14%.
To oznacza, że brak samochodu przy małych dzieciach to raczej wyjątek, który często wymaga tłumaczenia.
Dlaczego rodziny nie mają samochodu?
W naszym badaniu ważne jest rozróżnienie na dwa rodzaje rodzin, wprowadzone przez Anne E. Brown:1
- „wolne od auta” (car-free) – to gospodarstwa, które nie mają auta, mimo że miałyby taką możliwość. Taka sytuacja dotyczą rodzin mających wystarczające zasoby (zwłaszcza środki finansowe i umiejętności) i warunki umożliwiające poruszanie się innymi środkami transportu (komunikacja miejska, drogi rowerowe, dostęp pieszy),
- „pozbawione auta” (car-less) – to gospodarstwa, które nie mają auta i które raczej nie mogą go mieć, nawet gdyby chciały. Taka sytuacja wynika z rozmaitych ograniczeń (zwłaszcza zasobów finansowych, braku prawa jazdy lub umiejętności prowadzenia) i wiąże się nieraz z ryzykiem wykluczenia transportowego.
Dane sondażowe pokazują, że druga z tych sytuacji ma miejsce znacznie częściej. Wbrew popularnym wyobrażeniom, brak auta rzadko wynika z postaw pro-ekologicznych. Dominują czynniki strukturalne:
- po pierwsze, brak prawa jazdy lub umiejętności prowadzenia samochodu. Wśród gospodarstw bez auta deklaruje go ok. 54% respondentów, ale wśród rodziców małych dzieci, którzy nie mają auta – aż 73%;
- po drugie, są to ograniczenia finansowe (koszt zakupu i/lub utrzymania), na które wskazuje ok. 26% wszystkich gospodarstw bez auta, ale wśród rodziców bez auta – aż 50%.
Tylko niewielka część wskazuje na powody takie jak brak potrzeby czy preferowany styl życia, a wśród rodziców małych dzieci jest to zaledwie ok. 10%.
W porównanie do gospodarstw rodziców małych dzieci, którzy mają samochód, gospodarstwa rodziców, którzy nie mają samochodu składają się z osób, które są średnio:
- młodsze (średni wiek: 32 vs 36 lat)
- w gorszej sytuacji finansowej
- słabiej wykształcone
- mniej zadowolone z tego, jak wygląda ich codzienne przemieszczanie się.
Co więcej, także jakościowa część naszych badań pokazuje wyraźnie, że decyzje by nie mieć samochodu bywają raczej pragmatyczne niż ideologiczne – liczy się wygoda, koszty, parkowanie i dostępność transportu publicznego.
Choć te dwa światy — osób „wolnych od auta” i „pozbawionych auta” bywają wrzucane do jednego worka, ich codzienność wygląda inaczej.
Samochód a „dobry rodzic” i „prawdziwy mężczyzna”
![]()
„Co, kobieta będzie Ciebie wozić?”
Samochód jest powiązany z wieloma społecznymi normami, które widoczne są szczególnie intensywnie, gdy w rodzinie pojawia się dziecko.
W jednej z analizowanej przez nas rodzin, rodzice partnerki naciskali, żeby ich zięć „wreszcie” zrobił prawo jazdy, traktując to jak męski obowiązek czy wręcz warunek konieczny do tego, by być „normalnym” czy „prawdziwym” mężczyzną. Jak wspomina respondentka, mówili do niej:
„Co to za mężczyzna, który nie ma prawa jazdy?”, „Co, kobieta będzie Ciebie wozić?”
Ona sama z kolei przyznała, że w ciąży zaczęła myśleć o tym, by wrócić do jeżdżenia samochodem, choć wcześniej z niego zrezygnowała:
Tak, to chyba [było dla mnie] wtedy takie trochę naturalne. Taka postawa: „Jak poruszać się z dzieckiem, jak nie autem?
Tak najwygodniej, tak najlepiej, najbezpieczniej.”
Wielokrotnie okazuje się, że nawet jeśli para dobrze funkcjonuje bez auta, rodzicielstwo jest momentem, w którym normy społeczne, w postaci komunikatów czy myśli o tym co „naturalne”, „zwyczajne” są najmocniej odczuwalne.
Związek to negocjacje i wzajemny wpływ
Mobilność nie jest tylko indywidualnym wyborem. W parach i rodzinach to proces uzgadniania, dostosowywania się i dzielenia obowiązków. W badaniu szczególnie mocno widać wpływ partnera/partnerki na praktyki transportowe. W opisanych historiach mężczyźni często pełnili rolę „katalizatora” zmiany w stronę mobilności bez auta (np. przekonywali do roweru lub wzmacniali rutyny transportu publicznego). Jednocześnie nie było raczej przypadków odwrotnych: kobiet „nawracających” mężczyzn na mniej samochodowy styl.
To znaczy, wydawało mi się, że wtedy rzeczywiście samochód będzie potrzebny, ale okazało się, że był potrzebny, ale bez przesady, że da się to jednak zrobić inaczej. Ale głównie [mąż] się interesował tą kwestią transportową. (…). I [mąż] zaczął szukać właśnie rozwiązania, jak to zrobić, jak jeździć rowerem z małym dzieckiem
Presja i „współczucie”
Rodziny bez samochodu spotykają się z komentarzami, ocenami i „dobrymi radami”. Czasem wprost, czasem w formie troski, która tak naprawdę jest kontrolą:
Czasem mi się wydaje, że niektórzy znajomi bardzo by chcieli nam układać życie i dziwić się, że nie mamy samochodu (…) kiedyś sąsiadka, już nieżyjąca, patrzyła jak wracamy kiedyś z jakiegoś wyjazdu z torbami i tak ubolewała, że nie mamy [auta]. Myślę, że uznała wtedy, że zaliczamy się do biednych, bo przyniosła nam potem jakieś ubrania dla dzieci. Tak myślę, że pomyślała, że chcielibyśmy, a nie stać nas i trzeba nam pomagać.
Co ciekawe, presja działa także na dzieci, które zaczynają zauważać, że „normalna rodzina ma auto” i dopytują, „czemu my nie mamy”.
Ale no jednak dzieci pytają i podkreślają, że „o gdybyśmy mieli auto to byłoby nam wygodniej. To dotarlibyśmy szybciej.” No i to jakby dzieci mają. (…) dzieci mówią, że czy możemy kupić auto.
Trzy ścieżki do życia bez auta (lub z ograniczonym użyciem samochodu)
Nasze badanie pokazuje, że mimo dość powszechnego posiadania auta wśród rodziców z naszej próby, mechanizm dotyczący relacji między rodzicielstwem a używaniem samochodu jest bardziej złożony. Rodzicielstwo to moment wzmożonej refleksyjności, w którym rodzice muszą uzasadniać i negocjować swoje wybory wobec oczekiwań otoczenia. Nie zawsze prowadzi to jednak do większego użycia samochodu. Są takie pary, które kontynuują życie bez auta lub nadal używają go rzadko, a nawet takie, które redukują jego udział w codziennej mobilności.
Z opowieści par „wolnych od samochodu” (wybierających życie bez auta lub wybierających jego bardzo ograniczone użycie) wyłaniają się trzy typowe wzory:
- Aktywny opór: świadome odrzucenie „samochodowej normalności”, z którą zetknęło się w dzieciństwie i budowanie alternatywy (np. rower albo rower cargo) na bazie zasobów, które były rozwijane już wtedy, kiedy było się dzieckiem i nastolatkiem,
- Konwersja: stopniowe porzucenie auta, które było domyślnym środkiem w dzieciństwie na rzecz wzmacnianych kompetencji do używania roweru lub transportu publicznego,
- Ciągłość (lub stopniowe przesunięcie): podtrzymanie używania innego środka niż samochód, który zawsze był czymś naturalnym, także po urodzeniu dziecka.
aktywny opór, konwersja oraz ciągłość
Duże znaczenie dla faktu i intensywności używania auta ma to, do czego przyzwyczajali nas i czego uczyli nasi rodzice. Wśród rodziców, którzy nie mają auta, tylko 40% wspomina bycie wożonym autem przez rodziców, podczas gdy wśród rodziców, którzy mają auto, takie doświadczenie miało 67% z nich. ■
Podsumowanie
- Rodzicielstwo bez samochodu jest rzadkie, więc często uruchamia społeczne komentarze i presję. Jest momentem „próby”, bo wtedy normy dotyczące auta wracają najmocniej i trzeba się wobec nich pozycjonować.
- W ograniczaniu użycia samochodu najczęściej nie chodzi o ekologię, tylko o bariery (prawo jazdy, koszty) oraz o praktyczne warunki życia.
- W parach i rodzinach mobilność jest negocjowana, a partner(ka) może realnie zmienić codzienne praktyki, choć wpływ mężczyzn na kobiety wydaje się w tym względzie silniejszy niż odwrotny.
- Brown, A. E. (2017). Car-less or car-free? Socioeconomic and mobility differences among zero-car households. Transport Policy, 60, 152–159. ↩︎