Ile jest samochodów w naszych miastach?
Samochody wydają się wszechobecne. Zajmują większość przestrzeni ulic i rozległe parkingi. Widzimy je też na chodnikach, a czasem w miejscach zupełnie do tego nieprzeznaczonych. Z mediów docierają do nas informacje, że Polska ma jedne z najwyższych wskaźników motoryzacji w Europie. Wydawałoby się, że samochód mają teraz wszyscy albo prawie wszyscy. Czy rzeczywiście jest w naszych miastach tak wiele aut? Ilu jest ludzi, którzy żyją bez samochodu i kim oni są?
Przez wiele lat statystyki motoryzacji były zawyżone przez tak zwane „martwe dusze”, czyli auta zarejestrowane dawno temu i od wielu lat nieubezpieczane i niemające przeglądów technicznych. Usunięcie ich ze statystyk Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców zmniejszyło te wartości, ale wciąż pozostawały one wysokie. Według nowych danych, w 2024 roku w Poznaniu zarejestrowanych było 701 samochodów na 1000 mieszkańców, w powiecie poznańskim 604, a w Trójmieście 577.1
Poznańscy geografowie opracowujący własne, poprawione statystyki, uwzględniające jeszcze więcej niedoskonałości oficjalnych baz danych podają, że aut jest mniej: w Poznaniu w 2018 roku było ich 535, w Gdańsku 419, a w Gdyni 435 na 1000 mieszkańców.2
Co ważne, te ulepszone statystyki pokazują, że centralne miasta aglomeracji mają niższe wskaźniki motoryzacji niż sąsiadujące z nimi powiaty, inaczej niż wynikałoby to z danych GUS. Potwierdzają to badania sondażowe:
- W badaniu na potrzeby „Planu transportowego aglomeracji poznańskiej” w 2018/2019 roku, w śródmieściu Poznania około 45% gospodarstw nie miało samochodu, w całym Poznaniu niezmotoryzowanych gospodarstw było 29%, a w powiecie poznańskim tylko 13%.3
- Według Gdańskiego Badania Ruchu z 2022 roku, w samym Gdańsku prawie 39% badanych gospodarstw nie miało samochodu, a w podmiejskim Żukowie już tylko 16%.4
Zgadza się to też z trendami w naszym badaniu i w badaniach z innych krajów. Według naszych badań, posiadanie samochodu jest powszechniejsze w aglomeracji poznańskiej niż w trójmiejskiej. W Poznaniu i okolicach tylko jedna piąta badanych osób jest w gospodarstwie domowym bez samochodu, a w Trójmieście i okolicach jest to prawie jedna trzecia. Widoczne są też różnice między miastami centralnymi i strefą dojazdów.
Najmniej aut jest najbliżej centrów miast. W Poznaniu są to głównie śródmiejskie osiedla, takie jak Stare Miasto, Jeżyce, Wilda i Łazarz. W Trójmieście są to okolice gdańskiego Wrzeszcza i Śródmieścia oraz centrum Gdyni.
od centrum

Największy odsetek gospodarstw z autami w aglomeracji poznańskiej jest w odległości około 16–20 km od centrum. Są tam podmiejskie miejscowości, jak np. Rokietnica, Tarnowo Podgórne i Komorniki.
Co wpływa na posiadanie lub nieposiadanie auta?
Niższy wskaźnik motoryzacji w miastach i ich centralnych dzielnicach przynajmniej częściowo wynika ze względów praktycznych, związanych z cechami otoczenia. W centrach miast zwykle koncentrują się miejsca pracy, są one lepiej skomunikowane transportem zbiorowym, a także mają więcej sklepów i usług w zasięgu spaceru. Trudniej w nich też o miejsca parkingowe, co może zniechęcać do posiadania auta.
Mam wrażenie, że jednak samochód w mieście to jest bardziej problem, jak ułatwienie. My jesteśmy też przyzwyczajeni do tego, żeby raczej gdzieś dojechać właśnie tramwajem albo autobusem, żeby nie zostawiać samochodu, na przykład w centrum i nie płacić za parking, no bo to też drogo wychodzi, więc gdyby to zależało tylko i wyłącznie od nas, to moglibyśmy być bez samochodu.
Działa to w dwie strony: cechy miejsca zamieszkania wpływają na decyzje, preferencje i nawyki mieszkańców, a osoby chcące żyć bez samochodu wybierają miejsca, które to ułatwiają.
Biorę pod uwagę to, że to musi być miejsce dobrze skomunikowane. Nie chciałabym, żeby to były jakieś takie getta wybudowane w przedmieściach, wielkie osiedla, na których nic nie ma oprócz żabki i jakiegoś tam autobusu raz na godzinę. Wolałabym, żeby to było centrum, czy jakaś taka dzielnica koło centrum.
![]()
Im większe gospodarstwo domowe, tym większa szansa, że będzie w nim samochód
Ważne w decyzji o posiadaniu i używaniu jest też położenie miejsca pracy: jeśli jest ono gdzieś daleko, szczególnie poza miastem, to samochód staje się koniecznością. Tutaj też widzimy dwustronny wpływ: zdarza się, że osoby wybierają miejsce pracy tak, żeby przemieszczać się w preferowany sposób.
Jednak takie praktyczne względy i przestrzenne cechy nie wyjaśniają wszystkiego. Sporo zależy też od cech demograficznych, sytuacji życiowej, preferencji i postaw związanych ze środkami transportu.
Silnym czynnikiem posiadania lub nieposiadania auta jest skład i wielkość gospodarstwa domowego. Im większe gospodarstwo domowe, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie w nim samochód:
- Wśród osób mieszkających w pojedynkę przeważają takie bez samochodu. Wiele z nich to mieszkające samotnie starsze osoby, ale są wśród nich też młodzi single i młode singielki.
- Wśród gospodarstw dwuosobowych, głównie par bez dzieci, przeważają już te z samochodem.
- Wśród gospodarstw wieloosobowych, najczęściej par z dziećmi, już prawie każde ma auto.

Wydaje się, że silne skojarzenie rodzicielstwa z posiadaniem auta stanowi sporą barierę przed zmniejszeniem liczby aut w naszych miastach i ograniczeniem emisji związanych z transportem. Dlatego też postanowiliśmy się przyjrzeć temu bliżej, rozmawiając z parami, które zdecydowały się na rodzicielstwo bez samochodu (patrz str. 39).
Ciekawa jest zależność między posiadaniem samochodu a wiekiem. Zdecydowana większość najmłodszych badanych osób ma samochód w gospodarstwie domowym. Wynika to głównie z tego, że niemal wszystkie mieszkają z rodzicami. Wśród osób w wieku 20-30 lat spada odsetek osób mających auto, co wiąże się między innymi ze studiowaniem i okresem po wyprowadzce od rodziców, a przed założeniem własnej rodziny. Największy udział osób z autem jest w grupie wiekowej 35-50 lat.
Osoby starsze, szczególnie powyżej sześćdziesiątki, znacznie rzadziej niż młodsze mają w domu samochód. Wynika to między innymi z:
- innych potrzeb osób na emeryturze, które nie dojeżdżają już do pracy;
- gorszego stanu zdrowia, który czasem nie pozwala na prowadzenie samochodu;
- wychowywania się w innych okolicznościach, kiedy dostęp do samochodów nie był tak powszechny jak teraz i nabywało się innych przyzwyczajeń i umiejętności, bardziej związanych z poruszaniem się pieszo i komunikacją miejską.

Inne cechy, które są związane z posiadaniem auta to między innymi:
- Dochody: im wyższe, tym większa szansa na posiadania samochodu. Wynika to nie tylko z większej łatwości zakupienia auta i ponoszenia kosztów użytkowania, ale też z innych aspiracji i norm w wyższych grupach dochodowych.
- Wykształcenie: im wyższe, tym większa szansa na posiadanie auta. Częściowo wynika to z różnic pokoleniowych: wśród osób starszych stosunkowo niewiele jest osób z wyższym wykształceniem, a studiowanie stało się w Polsce powszechne dopiero wśród młodszych roczników.
Kobiety mają mniejszy dostęp do aut niż mężczyźni
Posiadanie samochodu w gospodarstwie domowym nie jest jednoznaczne ze swobodnym dostępem do niego. Dlatego pytaliśmy też o swobodę korzystania z auta.
Odpowiedzi na to pytanie bardzo się różnią między płciami. Swobodny dostęp do samochodu deklarowała ponad połowa badanych mężczyzn i około jednej trzeciej kobiet. Nierównowaga ta jest najsilniejsza w gospodarstwach domowych, gdzie jedno auto przypada na dwie lub więcej osób.
Czasem taka sytuacja może prowadzić do wykluczenia kobiet z różnych aktywności, ale wiele naszych rozmówczyń preferowało przemieszczanie się innymi środkami, nawet jeśli w domu był samochód.

Samochód jako konieczność: praktyczna i społecznie wymuszona
Dla części naszych rozmówców samochody są niezbędne do wykonywania ich zawodów: wożenia narzędzi i materiałów do pracy w budownictwie, przewożenia towarów do restauracji i kawiarni, czy zarządzania oddziałami firmy rozrzuconymi po regionie. Innym osobom pomagają w okresach ograniczonej sprawności fizycznej i konieczności opieki nad kimś, jak dzieci i starsi rodzice. Niektórzy cenią sobie wygodę poruszania się autem, nawet jeśli inne środki też pozwalają im na realizację codziennych potrzeb.
Znaczenie dla decyzji o posiadaniu auta mają też normy społeczne, subtelnie działające „w tle” lub jako bezpośrednia presja bliskich osób. Posiadanie i prowadzenie samochodu są przez wiele osób uznawane za konieczne atrybuty normalnego życia, a nieposiadanie go – za dziwne. Dlatego też wiele decyzji z tym związanych uznaje się za zupełnie naturalne.
Presję na zrobienie prawa jazdy mogą wywierać już rówieśnicy w szkole, a także rodzice, dający samochody lub kursy prawa jazdy w prezencie. Presji tej podlegają szczególnie mocno mężczyźni. Jak to ujęła jedna z naszych rozmówczyń, opowiadając o prawie jazdy jej dorastającego syna:
…bardzo mi zależy, bo uważam, że mężczyzna bez prawa jazdy to nie mężczyzna.
B: Czyli… ale właśnie – dlaczego? Jak by Pani powiedziała?
R: No bo taki nieudolny, nie można liczyć na niego, nie?
![]()
„Mężczyzna bez prawa jazdy to nie mężczyzna”.
Niektórzy początkowo nie ulegają tej presji i żyją bez samochodu. Jednak potem względy praktyczne, na przykład związane z wychowywaniem dzieci, mogą przeważyć:
— Nie, ja w ogóle nie chciałem prawa jazdy.
— Nie chciałeś?
— Ale tata mi dał na kurs na 18 urodziny, więc trzeba było zrobić.
— To były pieniądze czy jakiś taki…
— Nie, tata kurs wykupił po prostu. Kurs wykupił, nas jest trójka w chacie, każdemu na 18 urodziny zawsze.
— A, czyli to była jakaś tradycja, rozumiem.
— Tak, no i tak dla ojca było ważne, żeby mieć prawo jazdy, a mi to jakoś tak nie zależało. No i przez to przez ileś lat nie miałem w ogóle auta, bo mi było niepotrzebne, ale potem, jak już się syn pojawił, to było ułatwienie.
Powody (nie)posiadania samochodu
Jako powody nieposiadania samochodu najczęściej wskazywany był w ankiecie brak prawa jazdy (58%). Drugim najczęstszym powodem był brak potrzeby posiadania auta (30%). Często wskazywaną motywacją były także trudności w ponoszeniu kosztów: około 26% badanych osób odpowiedziało, że nie byłoby ich stać na utrzymanie samochodu i paliwo, a 27%, że nie byłoby ich stać na zakup auta. Stosunkowo rzadko wskazywana była szkodliwość środowiskowa, bo tylko przez 3% osób nieposiadających samochodu.
Pełniejszy obraz powodów nieposiadania i nieużywania auta pokazują wywiady.
Dla części osób przemieszczanie się transportem zbiorowym jest mniej stresujące niż jeżdżenie samochodem. Nie trzeba się martwić obowiązkami związanymi z posiadaniem auta, jak opłaty czy naprawy, oraz niebezpiecznymi sytuacjami na drodze i stylem jazdy innych kierowców.
– …Za duży stres dla mnie.
– Czyli obawy dotyczące bezpieczeństwa.
– Tak, ale ze względu na styl jazdy tych kierowców.
– A jaki jest styl jazdy?
– Agresywny, brawurowy, wymuszający, wywierający presję. Właśnie taki konkurencyjny, jakiś taki, ja bym to nazwała, taki chaotyczny.
Autobus czy pociąg może być z kolei miejscem relaksu, czytania książek, przeglądania wiadomości, słuchania podcastów, nauki do egzaminów i… drzemki.
Ja właściwie chyba na studiach już do wszystkich egzaminów się przygotowywałam, do zaliczeń to głównie właśnie w SKMce, która mnie woziła 45 minut, to można się nauczyć tak? Przygotować albo ogarnąć przynajmniej częściowo jakieś rzeczy albo dospać.
Przemieszczanie się pieszo, rowerem i transportem zbiorowym to też okazja do aktywności fizycznej, co może pomóc utrzymać się w dobrej kondycji. Jazda rowerem dostarcza też przyjemności:
Rower daje mi i przyjemność, i formę, i możliwość szybszego poruszania się. Nie widzę minusów.
Niechęć do posiadania auta wiąże się z wysokimi kosztami jego utrzymania w porównaniu do biletów komunikacji miejskiej i okazjonalnych taksówek. Argumenty finansowe podają też osoby dość dobrze zarabiające: nie byłoby ich stać na posiadanie auta nie ze względu na brak środków, ale dlatego, że byłby to zbyt duży wydatek jak na coś, co nie jest dla nich niezbędne.
Mama uważa, że to jest wyrzucanie pieniędzy, że duże OC płacimy i bez sensu, i że jest niepotrzebne i w ogóle się nie zwraca. Jest oszczędna, chyba to przede wszystkim, że realistycznie na to patrzy i dla niej kupno takiego samochodu to był w ogóle niepotrzebny wydatek.
![]()
„Posiadanie samochodu nie jest dla mnie powodem do dumy ani oznaką jakiegoś takiego statusu wyższego czy lepszego”.
Nieposiadaniu samochodu sprzyja też wychowywanie się w rodzinie, w której nie było aut ani presji na zrobienie prawa jazdy czy zakup samochodu. Nawet jeśli wiele osób uważa samochód za konieczny atrybut dorosłości, samodzielności i statusu społecznego, to nie wszyscy podzielają ten pogląd.
Posiadanie samochodu nie jest dla mnie powodem do dumy ani oznaką jakiegoś takiego statusu wyższego czy lepszego.
Kwestie środowiska i zajmowania przestrzeni, pojawiają się między innymi w kontekście (nie)posiadania dwóch samochodów w miejscu, w którym nie jest to konieczne
– …ja też jestem przeciwna temu, żeby jedno gospodarstwo domowe miało dwa samochody.
– A dlaczego?
– Bo to jest niepotrzebne moim zdaniem. To nawet nie jest kwestia wychowania, my tak żyliśmy, to jest kwestia stylu życia. Mieszkamy w miejscu, w którym jest wszystko. Wszystko jesteśmy w stanie załatwić pieszo albo podjechać autobusem do miejsca, do którego potrzebujemy dojechać. A widzę, co się dzieje przed sklepami u nas, jak są zawalone parkingi, więc ja nie chciałabym dokładać kolejnego samochodu do tego.
– Czyli rozumiem, że te samochody zajmują dużo przestrzeni, znacznie więcej niż…
– I to takiej przestrzeni, w której ich nie powinno być, typu parkowanie na chodnikach, podjeżdżanie na plac zabaw.
Czy samochodów będzie ubywać, czy przybywać?
Przedstawione wyżej poglądy na posiadanie auta znajdują się jednak w mniejszości, a nasze badanie podłużne pokazuje tendencję wzrostową. Wśród 580 osób, które uzupełniły powtórną ankietę, większość miała taką samą liczbę aut jak w pierwszej części badania, ale osób, u których zwiększyła się liczba aut było dużo więcej niż tych, u których aut ubyło.

Najczęstszym powodem zwiększenia liczby aut było posiadanie środków na zakup, czasem związane z poprawą sytuacji materialnej lub połączeniem budżetów dwóch osób. Często podawanymi powodami były także:
- zrobienie prawa jazdy przez jedną z osób,
- wspólne zamieszkanie z partnerem lub partnerką,
- narodziny lub spodziewanie się dziecka,
- zmiana miejsca pracy lub nauki na takie, które wymagało dojazdów autem.
Kilka osób otrzymało także auta w spadku lub w prezencie od rodziców. Innym podawanym powodem – szczególnie ważnym z perspektywy polityki transportowej i planistycznej – były większe trudności w przemieszczaniu się innymi środkami transportu. Czasem wynikały one z nowych aktywności i obowiązków, np. związanych z opieką nad dzieckiem, a czasem z pogarszającej się oferty transportu zbiorowego i spóźnień.
Nasze badanie sugeruje, że możemy w najbliższych latach oczekiwać raczej zwiększenia niż zmniejszenia liczby aut w polskich miastach, o ile nie zmienią się normy społeczne i regulacje związane z ich posiadaniem. Zakup dodatkowych aut jest często konsekwencją poprawy sytuacji finansowej i przechodzenia na kolejne etapy w życiu: wspólnego zamieszkania, narodzin dzieci, podjęcia pracy. Dzieje się to często bezrefleksyjnie i jest wyrazem dążenia do poziomu wygody i statusu społecznego, jaki uważamy za normalny.
Mniej jest sytuacji życiowych, które skłaniają do rezygnacji z auta. Sytuacją taką może być przejście na emeryturę.Jak odpowiedział jeden z rozmówców zapytany o możliwość życia bez samochodu:
Ja wyobrażam sobie taką sytuację, że kiedy przestanę pracować, prawdopodobnie nie będę miał samochodu, gdyż utrzymanie samochodu w naszym mieście i w naszym kraju jest tak drogie, że po prostu przyjemność posiadania go nie uzasadnia kosztów, które trzeba ponieść. Więc myślę, że może tak być, że za jakiś czas pozbędę się samochodu, ale to się wiąże tylko i wyłącznie z zakończeniem aktywności zawodowej.
Nasze badanie nie pozwala jednak na sprawdzenie, jak wiele osób podziela taką perspektywę. Pytanie, czy osoby urodzone w latach 60-tych i 70-tych będą się pozbywać aut wraz z wiekiem i przechodzeniem na emeryturę, pozostaje do zbadania w przyszłości.
Na liczbę aut w pewnym zakresie można wpływać polityką transportową: zmniejszać dostępność miejsc parkingowych, jednocześnie zapewniając niezawodny i wygodny transport zbiorowy oraz komfort i bezpieczeństwo w przemieszczaniu się pieszo i rowerem. Ważne jest jednak znalezienie takiego sposobu ograniczenia liczby aut w miastach, który jednocześnie zapewni jak największej liczbie osób dobry dostęp do miejsc zaspokajania codziennych potrzeb. ■
- Główny Urząd Statystyczny (2025), Pojazdy ogółem [P1733]: samochody osobowe w 2024, Gęstość zaludnienia oraz wskaźniki [P2425]: ludność w tysiącach w 2024, Bank Danych Lokalnych. ↩︎
- Kołsut, B., Gadziński, J., & Stryjakiewicz, T. (2020). Ułomności statystyki motoryzacji w Polsce i ich konsekwencje dla badań geograficznych. Przegląd Geograficzny, 92(2), 227–245. ↩︎
- Thiem, J., Thiem, J., Maćkowiak, A., Budny, R., Hanelik, M., Kempa, B., Łykowski, Ł., Popławski, M., Kostelecka, A., Brzeziński, B., & Birr, B. (2018). Badanie ankietowe i aktualizacja modelu ruchu Wykonanie badań ankietowych wraz z opracowaniem wyników Raport końcowy z realizacji etapu II. BIT PBS. ↩︎
- Kostelecka, A., Stefański, S., Zawadzka, E., Nowak, M., Góralski, P., Romaniak, G., Sapoń, P., Szpórnóg, M., Ściga, S., Wiertel, B., Żuławiński, M., Birr, K., Kustra, W., & Dziedzic, T. (2022). Gdańskie Badania Ruchu 2022. Raport 3a—Opracowanie wyników badań i pomiarów. PBS, Via Vistula, Fundacja Rozwoju Inżynierii Lądowej, Rubika Consulting. ↩︎
